wtorek, 24 czerwca 2014

Boże Ciało w moim obiektywie


Cześć!
Jak Wam minął długi weekend? Ja , jak już mówiłam byłam w Tatrach na Słowacji. Mieszkałam w pensjonacie i stamtąd wychodziłam na wszystkie wycieczki.
Na wyjeździe świetnie się bawiłam! Bardzo miło spędziłam czas w towarzystwie przyjaciółek (jedna z nich to autorka bloga sowia galeria). Dużo się śmiałyśmy i gadałyśmy. Nie mogę się już doczekać następnych wyjazdów i spotkań z nimi.

Środa
Wyjechałam z domu o 9. Po drodze byłam na spacerze w Krakowie oraz ciekawym skansenie w Zubrzycy Górnej. Do pensjonatu dotarłam o 19 i czekałam na przyjazd moich przyjaciółek.
















Czwartek
O 10 wyruszyliśmy na całodniową wycieczkę. Trasa była dość trudna, bo było dużo wspinania, ale często odpoczywaliśmy. Około 15 doszliśmy do przełęczy Banikovske sedlo (dotarłam jako pierwsza! ), gdzie zrobiliśmy dłuuuuuugą przerwę. Po najedzeniu się i odzyskaniu sił udaliśmy się w drogę powrotną. Ta część wycieczki była prosta, bo schodziliśmy cały czas w dół, najpierw lasem , a potem asfaltem.






Piątek
Pierwotnie mieliśmy dzisiaj nigdzie nie iść, bo padało. Trochę się rozpogodziło, więc wstaliśmy i zaplanowaliśmy krótką, 3-godzinną wycieczkę. Jednak po przyjeździe na miejsce zdecydowaliśmy się na trasę trwającą niecałe 5 godzin.
Już na samym początku były przeszkody-cała droga zawalona była drzewami. Daliśmy jednak radę i po jakimś czasie trzeba było przejść na drugą stronę, a po środku była rzeka. Niestety przechodząc po kamieniach wylądowałam jedną nogą w wodzie :P
Po drodze natknęliśmy się na skałki, mostki, a nawet strome drabiny. Cała wycieczka trwała 7 godzin, czyli trochę dłużej niż planowaliśmy, ale bardzo mi się podobała bo była ciekawa.







Sobota
Dzisiaj czekała nas 6,5 godzinna wycieczka. Wyruszyliśmy o 9 i na samym początku spotkaliśmy króliczki w klatce. Tak mi się spodobały, że nie chciałam od nich odejść!
Najpierw szliśmy asfaltem,a potem zaczęła się wspinaczka na szczyt Grześ. Gdy wreszcie tam dotarliśmy zaczęło robić się zimno i brzydko, dlatego ubraliśmy się ciepło i ruszyliśmy dalej. Po dłuższym wchodzeniu pod górę znaleźliśmy się na szczycie Rakoń, gdzie trochę się rozpogodziło i były ładne widoki. Potem już wracaliśmy, cały czas dół i na końcowym odcinku drogi złapał nas deszcz.
Po powrocie zjedliśmy obiad, odpoczęliśmy trochę i poszliśmy do Aquaparku Oravice. Było dużo basenów termalnych i zjeżdżalnia.





Niedziela
Dzisiaj od rana się pakowaliśmy, a potem pojechaliśmy do skansenu. W domu byłam po 20.







2 komentarze: