Cześć!
Jak Wam minął długi weekend? Ja , jak już mówiłam byłam w Tatrach na Słowacji. Mieszkałam w pensjonacie i stamtąd wychodziłam na wszystkie wycieczki.
Na wyjeździe świetnie się bawiłam! Bardzo miło spędziłam czas w towarzystwie przyjaciółek (jedna z nich to autorka bloga
sowia galeria). Dużo się śmiałyśmy i gadałyśmy. Nie mogę się już doczekać następnych wyjazdów i spotkań z nimi.
Środa
Wyjechałam z domu o 9. Po drodze byłam na spacerze w
Krakowie oraz ciekawym skansenie w Zubrzycy Górnej. Do pensjonatu
dotarłam o 19 i czekałam na przyjazd moich przyjaciółek.
Czwartek
O 10 wyruszyliśmy na całodniową wycieczkę. Trasa była
dość trudna, bo było dużo wspinania, ale często odpoczywaliśmy. Około 15
doszliśmy do przełęczy Banikovske sedlo (dotarłam jako pierwsza! ),
gdzie zrobiliśmy dłuuuuuugą przerwę. Po najedzeniu się i odzyskaniu sił
udaliśmy się w drogę powrotną. Ta część wycieczki była prosta, bo
schodziliśmy cały czas w dół, najpierw lasem , a potem asfaltem.
Piątek
Pierwotnie
mieliśmy dzisiaj nigdzie nie iść, bo padało. Trochę się rozpogodziło,
więc wstaliśmy i zaplanowaliśmy krótką, 3-godzinną wycieczkę. Jednak po
przyjeździe na miejsce zdecydowaliśmy się na trasę trwającą niecałe 5
godzin.
Już na samym początku były przeszkody-cała droga zawalona
była drzewami. Daliśmy jednak radę i po jakimś czasie trzeba było
przejść na drugą stronę, a po środku była rzeka. Niestety przechodząc po
kamieniach wylądowałam jedną nogą w wodzie :P
Po drodze
natknęliśmy się na skałki, mostki, a nawet strome drabiny. Cała
wycieczka trwała 7 godzin, czyli trochę dłużej niż planowaliśmy, ale
bardzo mi się podobała bo była ciekawa.
Sobota
Dzisiaj
czekała nas 6,5 godzinna wycieczka. Wyruszyliśmy o 9 i na samym
początku spotkaliśmy króliczki w klatce. Tak mi się spodobały, że nie
chciałam od nich odejść!
Najpierw szliśmy asfaltem,a potem zaczęła
się wspinaczka na szczyt Grześ. Gdy wreszcie tam dotarliśmy zaczęło
robić się zimno i brzydko, dlatego ubraliśmy się ciepło i ruszyliśmy
dalej. Po dłuższym wchodzeniu pod górę znaleźliśmy się na szczycie
Rakoń, gdzie trochę się rozpogodziło i były ładne widoki. Potem już
wracaliśmy, cały czas dół i na końcowym odcinku drogi złapał nas
deszcz.
Po powrocie zjedliśmy obiad, odpoczęliśmy trochę i poszliśmy do Aquaparku Oravice. Było dużo basenów termalnych i zjeżdżalnia.
Niedziela
Dzisiaj od rana się pakowaliśmy, a potem pojechaliśmy do skansenu. W domu byłam po 20.